Olimpiady przedmiotowe gimnazjum

Katalog wyszukanych haseł

dowload

Dziewczyny, od nowego roku szkolnego szóstka należy się ustawowo:

Laureaci konkursów przedmiotowych o zasięgu wojewódzkim i ponadwojewódzkim w szkole podstawowej i gimnazjum oraz laureaci i finaliści olimpiad przedmiotowych w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych otrzymują z danych zajęć edukacyjnych celującą roczną (semestralną) ocenę klasyfikacyjną.
Uczeń, który tytuł laureata konkursu przedmiotowego o zasięgu wojewódzkim i ponadwojewódzkim bądź laureata lub finalisty olimpiady przedmiotowej uzyskał po ustaleniu albo uzyskaniu rocznej (semestralnej) oceny klasyfikacyjnej z zajęć edukacyjnych, otrzymuje z tych zajęć edukacyjnych celującą końcową ocenę klasyfikacyjną.”


Mój ma świadectwo z paskiem, średnia 5,0 - dwie dobre i dwie celujące, testu szóstoklasisty nie pisali, od grudnia będą pisać aż do kwietnia regularnie próbne arkusze w szkole.

Witam wszystkich.
Jestem w trzeciej klasie gimnazjum. Historia zawsze była moją mocną stroną. Dlatego też zglosilem sie do olimpiady z tego przedmiotu. W pierwszym etapie przeszedlem z dobrym wynikiem 39 na 45 pkt, a wiec 2 w zapasie.. 12 stycznia, to juz za niecale 2 tygodnie drugi etap. Do pierwszego etapu przygotowywalem sie 6 dni i nocy. Teraz zaczynam na 13 dni przed 'chwila prawdy'. czy jest wsrod was jakis gimnazjalista, ktory rowniesz uczy sie do olimpiady ? Jesli to Ty to napisz gg:13666924. Ewentualnie na maila. filgrz@gmail.com
Material jaki musze sobie powtorzyc to od prehistorii do zakonczenia I Wojny Swiatowej.
Planowalem przerabiac to pololei, ale uznalem ze jednak starozytnosc jest latwiejsza wiec zostawie ja sobie na ostatnie 2 dni powtorzen calosciowych i zaczne od upadku rzymu.

Ide spac bo jest 1:30 a trzeba wstac wczesnie i caly dzien zakuwac..
Pozdrawiam.

PS. Sory jesli zakladam ten temat w zlym miejscu, ale potrzebuje pilnej pomocy, a nie mam czasu na dokladne zapoznanie sie z anatomia forum, lecz w niedalekiej przyszlosci nadrobie te zaleglosci.

Dotarłam do tematu starego jak świat, ale myślę, że nadal jest aktualny...
Kończę sobie właśnie gimnazjum z celującymi wynikami w nauce.
Opiszę, może trochę Wam to przybliży takie oceny.
Nie w każdej szkole funkcjonuje system pracy z uczniem wybitnie uzdolnionym, znam to, wiem, opracowałam, przeżyłam. Jedynie szkoły społeczne, prywatne [obydwie płatne] pozwalają na indywidualny tryb nauczania.
Jednak... w publicznej szkole uczeń taki, jakby niebezpieczny ze względu na swą wiedzę skazany jest sam na siebie. Do czasu... do czasu, kiedy trzeba się wykazać. Wtedy jednak jest nadmiernie eksploatowany jako etatowy "konkursant". Ja osobiście brałam udział w olimpiadach przedmiotowych [tak, z każdego przedmiotu. Jestem finalistką 5, pozostałych laureatką. Oprócz wojewódzkich olimpiad - konkursy szkolne, miejskie, bywały i międzynarodowe. Nie zmyślam, nie koloryzuję.
Od klasy 4 szkoły podstawowej moja średnia waha się między 5.9, a 6.0.
Test wiedzy i kompetencji - kl VI -40 pkt, podwójna laureatka [Olimpiada Humanistyczna, Olimpiada Matematyczno-Przyrodnicza].
gimnazjum - 96


Zaznaczam, iż kujonem nie jestem [ani w poprawnym tego słowa znaczeniu, ani w rozumieniu 'młodzieży' szkolnej]. Nie ślęczę nad książkami całymi dniami. Nauka po prostu przychodzi mi z łatwością, nie jadę na wspaniałej opinii, mam znacznie trudniej ze względu na opinię kujona właśnie, oraz podejście nauczycieli do mojego indywidualizmu i nieśmiałości, a co za tym idzie małej aktywności w klasie I.
Dziękuję za uwagę

Witam!

Niedawno szukałem materiałów na tą olimpiadę. Nie znalazłem niczego konkretnego, więc w efekcie nie uczyłem się w ogóle xD. Czy to źle? Nie! Na olimpiadzie było tylko jedno zadanie czysto związane z kulturą/historią Wlk. Brytani/USA i było banalnie proste. Reszta to głównie gramatyka i czytanie ze zrozumieniem. banał. Myślę, że do finału powinienem się dostać :) Jakie są wasze wrażenia(tych co przeszli) po napisaniu??

Olimpiady taa.
My w gimnazjum mamy "konkursy przedmiotowe", ale wszyscy gadają, że to olimpiady.
Na moje nieszczęście zostałam zapisana(nie zapisałam się, zostałam zapisana, niektóre nauczycielki po prostu nie wyobrażają sobie olimpiady beze mnie ;|) na 6 przedmiotów.
Więc jak to mój kolega dziś powiedział, `jestem pro`.


Tak jak już parę razy pisałam, chodzę do 2 gim razem z Juli do klasy. Mam 13 lat.
Test na koniec gimnazjum dopiero za 1,5 roku, mam czas ;]



też tak mówiłam jeszcze rok temu. a teraz co.? olimpiady i za niecałe pół roku egzamin. >.< jaauć.
a w dodatku system oceniania na olimpiadach przedmiotowych jest do De.
np. było 1 zadanie na prawda, fałsz. 5 zdań i jeżeli jedno było źle to 0 punktów. Gdzie w tym logika.? O.o ludzie co to wymyślają są chorzy. No tak też stwierdziła jedna nauczycielka z mojej szkoły ;D tylko trochę gorzej określiła te osoby. ;p
. . i tylko pozostaje mi problem gdzie dalej pójść. Na jaki kierunek do liceum. >.>

Może ktoś posiada zdania do olimpiady matematycznej (lub - jak kto woli - Konkursu Przedmiotowego z Matematyki) na poziomie gimnazjum?
Sama się przygotowuję i wiem, że zwykłe zbiory z powtórką z całego materiału nie zawsze wystarczają i często trzeba wykroczyć poza podstawy programowe.



1. Niekoniecznie, maxa ustrzelić na teście po gim (mieć 150 na 150 punktów z 3 modułów) jest trudniej niż mieć laureata na konkursie przedmiotowym...



?
Fil w jakiej konkretnie klasie teraz jesteś? I z czego jest ten trzeci modół? Ja jak pisałem 3 lata temu egzamin po gimnazjum to miałem 99 na 100 prawie bez rzadnego przygotowania (bo to są idiotycznie proste rzeczy) i absolutnie nie sądzę bym kiedykolwiek miał szansę na jakiegokolwiek laureata (bo tu jednak trza sie popisać jakąś wiedzą (oczywiście mówie o olimpiadach przedmiotowych a nie konkursach). A ja jestem leń. I sprzeciwiam się przy okazji wszechobecnej pogoni ludzi za specjalizacją. Wole być wykształcony we wszystkich kierunkach, jak dawniej bywało. Człowiek wykształcony w jednym kierunku może spotkać wiele więcej przeciwności a nawet o nich nie będzie wiedział...


Postawiłam tezę, że Fundusz lubi osoby ukierunkowane na jeden przedmiot, a nawet jedną dziedzinę, a nie wszechstronnie utalentowanych. Postawiłam sobie cel w tym roku, choć będzie strasznie trudny do zrealizowania (jestem w I klasie gimnazjum): wygrywać tyle konkursów, ile się da, znów przesłać zgłoszenie do Funduszu, a nawet jeśli znów przyjdzie negatywna odpowiedź nie martwić się.
Wiem, że stary post; wiem, że pisany pod wpływem emocji... Ale rację miał któryś z przedmówców, który napisał, że nie o olimpiady tu chodzi, choć w późniejszym okresie baaaaaardzo pomagają zostać stypendystą. Tyle, że jeśli nie masz własnych przemyśleń na jakichś temat, a jedynie wtłaczasz się w pewne schematy, jakim są konkursy przedmiotowe, no to daleko na tym nie pojedziesz... o ile w ogóle wystartujesz.

Zatem spuść trochę z tonu i zastanów się raczej, ile może być w Twojej funduszowej karierze wkładu własnego. RaQ uwielbia osoby wszechstronne, a jeśli w dodatku kochają one muzykę klasyczną, to tym lepiej W samym KFnrD znajdę Ci n żywych dowodów na to, że nie masz racji. A ja, mimo kompletnego braku osiągnieć olimpijskich - choć może nie mam powodów do jakiegoś superzadowolenia - w KFnrD siedzę już szósty rok i to chyba niemoralne mieć ciągle tyle farta

dla drugoklasistów jest liga przedmiotowa i chcę iść na eliminację. wiem, że nie mam najmniejszych szans, bo klasy francuskie (czyli w sumie humanistyczne) będą chyba do tego dodatkowo przygotowywane, a nas oczywiście oleją. w każdym razie mogę spróbować, choć trochę boję się wyników, tego upokorzenia itp.
Na olimpiadzie w trzeciej klasie też spróbuję swoich sił.
Tylko najgorsze jest przygotowywanie. Nie mam zielonego pojęcia jak mogę to robić z języka polskiego. Może jakoś na próbnych gimnazjalnych popracuję... nie mam pojęcia.

Z tego co pamietam to za moich czasów lepsze osiągnięcia np. w olimpiadach przedmiotowych miała szkoła nr 2, ostatnimi czasy w gimnazjum lepsze wynik w nauce, czytaj konkursach przedmiotowych bądz egzaminach,miała młodzież gimnazjalna wywodząca się ze szkoły nr 2, więc odpowiedz wydaje się byc prosta...Może stosujecie inne kryterium, nie wiem, ale jesli chodzi o wyniki w nauce sytuacja jest jasna.

Nie ma takiej opcji. Miałam takie fory w gimnazjum, że nawet jeśli poszłam na wagary wychowawczyni usprawiedliwiała sama z siebie po prostu zwalniając i mówiąc, że to zawody sportowe, a to konkursy przedmiotowe, a to olimpiady, a to akcje charytatywne, a to wyjazdy jako przewodnik dla szkoły podstawowej, itp.
Ciekawi mnie jak będzie w LO, w każdym razie do tej pory nie miałam nigdy z tym problemów.

tez mam takie goscia w klasie ;/ 3 gimnazjum a on tak olimpiady przedmiotowe:
matma - zabraklo mu 2 pkt to odwolanie pisza
chemia - zabraklo mu 7 pktow ale podobno nie policzyli mu jednego zadania (odwolanie oczywiscie)
fizyka - byl laureatem w 2 klasie teraz mial max pktow (chyba) na ostatnim etapie
informatyka - w tym roku nie ma chyba oficjalnej olipiady ale starduje w tej i chyba w 2 etapie jest bo nie ma jeszcze 3
niemiecki - leureat w tym roku i iles tam tych certyfikatow ma jakies tam sa a1 b1 c1 itp nie znam sie na tym

niezly gosc;/

Gdybym był nauczycielem w LO czy innej szkole ponadgimnazjalnej, to dla mnie wspaniałym prezentem od uczniów byłyby wyniki, świadectwo prawdziwej i uczciwej nauki wraz z jakimiś udokumentowanymi osiągnięciami w postaci artykułów do gazet, olimpiad przedmiotowych itd. itd. W gimnazjach czy podstawówce podobnie, choć tam na te "udokumentowane osiągnięcia" bym nie liczył bo na to za wcześnie, ale właśnie satysfakcja, że się dobrze pracowało z tymi młodymi ludźmi byłaby najlepszym prezentem. Gdyby tak się nie mogło stać, to żadnego prezentu w zamian bym nie chciał.

Ale może to różni mnie od nauczycieli i dlatego nim nie jestem. Pamiętam, za to jak w podstawówce, w 3 klasie swojej wychowawczyni, która była z nami tylko rok i po zakończeniu roku miała etat w polskiej szkole na Ukrainie, dałem broszkę. Taką prostą, klocek drewniany, byle jak oszlifowany bo w tym wieku takich rzeczy się robić nie umie, ale jako dzieciak brać przykład z taty i robić to co on. Jednym słowem był to bubel, ale i mi sprawił przyjemność i przede wszystkim wychowawczyni, która była bardzo zaskoczona, że to nie kolejny kwiatek czy bombonierka. Wtedy nie było takich telewizorów.

Nie wymagam by każdy uczeń robił jakieś rękodzieło, ale w podstawówce to chyba nie ujdzie za infantylizm przygotować samodzielnie jaką laurkę?

Racja, brakuje nam w szkole laureatów olimpiad przedmiotowych. Ale nie jest to łatwa sprawa , uczeń przede wszystkim sam musi chcieć i jest to najwazniejsze. To nie jest praca zbiorowa jak np. szopka , tu nie pomoże mama, tata, dziadek czy babcia. Pewnie,że musi byc współpraca z nauczycielem i on powinien też dużo z siebie dać. Ale jednak postawa ucznia jest decydująca. Ucząc w gimnazjum , miałam laureata olimpiady woj. ale on chciał. Zostawał po lekcjach na konsultacje -ale już wczesniej przerobionego przez siebie materiału i to miało sens...

Witam. Szukałem forum i nic... I Etap olimpiady tuż tuż... bo już jutro... Chciałem sprawdzić swój poziom na podstawie olimpiad z poprzednich lat... Czy ma ktoś jakieś namiary na strony z olimpiadami z poprzednich lat (z gimnazjum, nie z liceum)? Lub może ma na komputerze...


Do admina: Wydaje mi się, że wiele osób szuka takich zadań, więc może wartoby przykleić jakiś temat ze spisem takich stron...

Właśnie o to chodzi - problemem jest urawniłowka. Brak uzależnienia wynagrodzenia nauczycieli od efektów. I nie mówcie, że one nie sa wymierne!!! Pomijam kwestie wizytacji na lekcjach, ale przeciez są testy komptencji, sa olimpiady przedmiotowe. I tu już widać, jak sobie nauczyciel radzi. No chyba że nie. I wtedy nie byłoby problemu z istnieniem w zawodzie pani z gimnazjum, króra ma 43 lata i jest zmęczona pracą (ostatni Duży Format), a dzieci często umieją więcej niż ona (luźny cytat).
A - i jeszcze jedno - moja siostra jest nauczycielem akademickim. Podobno była jedynym nienarzekającym na brak kasy doktorem, a obecnie adiunktem. JEst zadowolona, że pracuje 2 dni w tygodniu po kilka godzin (reszta oczywiście w domu, bo to belfer straszny, z powołaniem, ale to już jak dzieci śpią), a jak się sytuacja finansowa w domu sypała, to do pracy na uczelni dołożyła 3/4 etatu jako redaktor i obrabiała to wszystko (znaczy uczelnia i redakcja od 8 do 16,a potem w domu). I jakoś nigdy się nie skarżyła. I myślę, że to miał na myśli Plombiusz.
Owszem, lepiej by było, żeby jej uczelnia dała te 3-4 tysiące, a nawet 10, ale skoro nie daje, to zamiast narzekać, robi się coś innego.
Podobnie mój mąż mimo wykształcenia prawniczego jest "panem od samochodów" w dużej firmie, bo jakoś w zawodzie nikt mu więcej niż 1500 zł nie chciał dać, a rodzina w końcu na utrzymaniu.
Jeszcze a propos nauczycieli - zaskakuje mnie, że - poza tymi co uczyć lubią naturalnie - słyszy się głosy oburzenia, co ma zrobić taki nauczyciel. JAk on tylko to umie. Moi teściowie to oboje nauczyciele, odeszli z zawodu dawno temu i jakoś całkiem nieżle się odnależli w innych pracach. A jak słucham opowieści teściowej z czasów nauczania, to Bogu dziękuję, że ona już nikogo nie uczy.